Wyszukiwanie zaawansowane


Autor Wątek: Kaskada w Kiekrzu czy Oaza w Strzeszynku?  (Przeczytany 648 razy)

Styczeń 21, 2017, 17:41:55
Przeczytany 648 razy

Offline Kiki234

  • Nowy użytkownik

  • *

  • 1
    Wiadomości

Kaskada w Kiekrzu czy Oaza w Strzeszynku?
« dnia: Styczeń 21, 2017, 17:41:55 »
Może ktoś mi pomóc w dokonaniu wyboru?  ;o)

Oba miejsca wydają mi się fajne, klimatyczne, oba nad jeziorkiem, cenowo bardzo podobnie, nie mogę się zdecydować które wybrać na organizację wesela w przyszłym roku latem dla ok. 70 osób...Czy możecie się podzielić jakimiś opiniami na temat tych miejscówek? Jakieś rekomendacje?  :)

Z góry dzięki za pomoc!



Luty 09, 2017, 21:57:51
Odpowiedź #1

Offline joan_ś

  • Nowy użytkownik

  • *

  • 1
    Wiadomości

Odp: Kaskada w Kiekrzu czy Oaza w Strzeszynku?
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 09, 2017, 21:57:51 »
Ja również zastanawiam się i nie mogę podjąć decyzji między tymi dwoma. Podbijam - ktoś mógłby pomóc? O Kaskadzie różne opinie już czytałam, ale wszystkie są sprzed kilku lat, a podobno zmienił się właściciel. Boję się, że będzie mało jedzenia...

Luty 23, 2017, 13:05:59
Odpowiedź #2

Offline Annemi0305

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 721
    Wiadomości

Odp: Kaskada w Kiekrzu czy Oaza w Strzeszynku?
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 23, 2017, 13:05:59 »
Ja byłam w Kaskadzie w 2015 równo miesiąc przed naszym weselem, mojego męża kuzyn miał tam wesele, powiem jedno porażka ! Jedzenia było mega mało, nie zapomnę jak rosół wydawała jedna pani w bulionówkach, my oczywiście dostaliśmy już zimny, a danie główne to trzeba było być czujnym żeby załapać się na coś. Generalnie były pustki na stołach, a obsługa po północy była spita. Ja nie polecam, pamiętam że o 2 wzywałam taksówkę i uciekaliśmy do domu a w domu jedlismy chleb masłem tacy głodni wrócilismy...... Ogólnie później w rodzinie wszyscy się śmiali że prawdziwa kaskada popłyneła dosłownie. Wnętrze ładne nie powiem ale jeśli chodzi o jedzenie to była tragedia, no chyba że coś się obecnie zmieniło, ja w każdym razie byłam w szoku bo nigdy nie byłam na takim weselu gdzie nie było praktycznie jedzenia.