Wyszukiwanie zaawansowane


Autor Wątek: madalenowe love :)  (Przeczytany 2127 razy)

Maj 18, 2016, 14:14:41
Przeczytany 2127 razy

Offline madalena001

  • Użytkownicy | rozmowni

  • ****

  • 301
    Wiadomości

madalenowe love :)
« dnia: Maj 18, 2016, 14:14:41 »
Długo się zbierałam, bo to już ponad miesiąc minął, ale ciągle było coś do załatwienia, więc przysiadam teraz... Wróciliśmy z podróży poślubnej, cali, wypoczęci i z weną twórczą do napisania relacji. ;)

Tak naprawdę przygotowania intensywne u nas zaczęły się w niedzielę, tydzień przed ślubem, bo wtedy okazało się, że nie mamy... organisty! Możecie sobie wyobrazić jak obudziłam się po swoim wieczorze panieńskim, lekko "zmęczona", a tutaj mama mnie informuje, że mamy 6 dni na znalezienie organisty, bo nasz parafialny odstawiał jakieś szopki i ostatecznie tak pokłócił się z moją rodzicielką, że podziękowali sobie za współpracę. No, ale nic, telefony w ruch i jakoś się udało,  zaprzyjaźniony ksiądz odstąpił nam swojego organistę. Trochę się bałam, bo wzięliśmy go zupełnie w ciemno, ale z drugiej strony innego wyjścia już nie było. ;)
Tydzień upłynął w miarę spokojnie, aż nadszedł piątek. W ten dzień byłam nie do życia, tak potworny stres mnie dopadł, że cały czas miałam mdłości i chciało mi się wymiotować... Rano wystartowaliśmy do spowiedzi, co by jak najszybciej ją załatwić, ale oczywiście okazało się, że to nie będzie takie proste. Pojechaliśmy do Fary, a tam wystawienie jakiegoś obrazu z okazji Chrztu Polski i zero spowiedzi. No to poszliśmy na Wzgórze św. Wojciecha, tam spowiedź zaczynała się dopiero za dwie godziny. Udaliśmy się z powrotem do Fary, mój D. się wyspowiadał i po jego spowiedzi ksiądz wyszedł z konfesjonału i gdzieś poszedł. Już miałam przed oczami jak latam po całym Poznaniu za spowiedzią, ale na szczęście po jakiś 15 minutach ksiądz wrócił... Potem zawieźliśmy soki, wódkę i nasze rzeczy do hotelu, żeby mieć to z głowy, w drodze powrotnej wstąpiliśmy do włoskiej knajpki na obiad, ale miałam tak ściśnięty żołądek, że kompletnie nic nie zjadłam. Wróciliśmy do domu, spakowałam manatki i narzeczony zawiózł mnie do mamy, bo tam miałam spędzić ostatnią panieńską noc. ;) Do mamy przyjechała moja koleżanka - kosmetyczka i jeszcze druga koleżanka, winkowałyśmy trochę i zakładałyśmy hybrydę na paznokcie. Poczułam się trochę lepiej, ale to jeszcze nie był spokój ducha. Po zabiegach pielęgnacyjnych paznokci poszłam trzy ulice dalej do siostry, żeby zażyć dłuuuuugiej kąpieli w wannie (my posiadamy niestety prysznic, a czułam, że wanna to coś, czego mi trzeba ;)), była tam już mama, wykąpałam się, wspólnie zjadłyśmy kolację (chociaż nawet nie wiem co jadłam) i tak zrobiła się 23, trzeba było iść do domu i spać. Przed snem wklepałam jeszcze na twarz maseczkę nawilżającą, wypiłam herbatkę na uspokojenie, obejrzałam trochę "Zmierzchu" (nie wiem dlaczego, ale ten film podziałał na mnie kojąco) i jak tylko przyłożyłam głowę do poduszki to zasnęłam i obudziłam się następnego dnia o przed 9. W dzień ślubu obudziłam się z takim spokojem wewnętrznym w sobie, że mogłabym nim obdarować cały świat. Wszyscy inni za to zaczęli się stresować. ;) Zjadłam z apetytem DUŻE śniadanie, wykąpałam się i przystrajałyśmy z mamą dom i klatkę schodową (w przystrajanie bloku włączyli się nawet sąsiedzi, czym byłam mile zaskoczona). Potem koleżanka, która przystrajała kościół przywiozła mi mój bukiet, butonierki i bukiety dla świadkowych, więc mogłam spokojnie jechać do fryzjera. Jak siedziałam na fotelu to w ogóle nie docierało do mnie, że to już, dziś, że to nasz dzień. Tyle przecież na niego czekaliśmy, to niemożliwe, że przyszedł tak szybko. ;) Po fryzjerze od razu do domu mamy, tam kosmetyczka pomalowała już moją siostrę i mamę, więc była kolej na mnie. Około 13, w połowie makijażu przyjechali kamerzyści i fotograf, którzy przedtem byli u mojego jeszcze wtedy narzeczonego nagrywać, jak się ubiera. Wtedy po raz pierwszy tego dnia poczułam małe ukłucie stresu, które jednak szybko minęło. Po chwili zapomniałam zupełnie, że jest skierowana na mnie kamera, czy aparat. Koło 14, było już po makijażu i zostało trochę czasu wolnego. Przyszła siostra z mężem i synkiem, zaczął się ogólny rozgardiasz, atmosfera się rozluźniła. Przed 15 nadszedł czas ubierania, oczywiście nie obyło się bez płaczu mamy podczas sznurowania sukni. Ja tylko stałam i szczerzyłam się do lustra. ;) Drugie ukłucie stresu poczułam jak mój D., jego rodzice i świadkowa zajechali pod dom. Ale kiedy wszedł do mieszkania i zobaczyłam go tak przystojnego i mojego w tym garniturze, to wszystko zupełnie minęło. Czułam się bezpieczna i wiedziałam, że nie może się przydarzyć nic złego, bo już jesteśmy razem. :) Potem błogosławieństwo, które udało mi się przejść z w miarę suchymi oczami no i przyszedł czas jechać do kościoła. Niestety przy wyjściu z domu dopadła nas ulewa, ale nawet to nie było w stanie zepsuć nam humoru. :) Kiedy weszliśmy do zakrystii i zobaczyłam na monitoringu pełen kościół to serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Po podpisaniu dokumentów poszliśmy się ustawić w przedsionku kościoła i tam czekaliśmy na księdza. Czułam w sobie ogromne wzruszenie, kiedy widziałam twarze znajomych i rodziny, które patrzą na nas życzliwie i z uśmiechem. Oczywiście jak podchodziliśmy do ołtarza byłam tak oszołomiona, że nie widziałam ludzi w okół siebie. Dopiero podczas komunii zauważyłam kto jest w kościele i, że nie jesteśmy w nim sami. ;) Podczas mszy w ogóle się nie stresowałam, tak samo jak podczas przysięgi. Oczywiście ksiądz pomylił imiona, ale wszystko obrócił w żart i to trochę rozładowało napięcie. Organista spisał się na medal i grał pięknie, razem z dziewczyną, która śpiewała i grała na skrzypcach. Kościół był ubrany przepięknie.  Potem życzenia pod kościołem, połowy ludzi nie znałam, ale to co. ;) Wypuściliśmy gołębie i szybko do auta, bo padało. Na sali przywitali nas goście ustawieni w szpaler, a na końcu rodzice z chlebem i solą. Na sali oczywiście znów życzenia, tłuczenie kieliszków i obiad. Pierwszy taniec wyszedł fenomenalnie, mimo nerwów mojego D. No i potem trwało to wesele do białego rana... Co tu więcej pisać... Było przecudownie. Pyszne jedzenie, orkiestra tak dawała czasu, że ani na chwilę nie było pustego miejsca na parkiecie, kelnerzy uwijali się jak mróweczki, spełniali każde życzenie gości, cukiernia też spisała się na medal. Dla mnie to wszystko minęło jak 5 minut... Podziękowanie dla rodziców wyszło bardzo fajnie. Zamiast piosenki zrobiliśmy naszą prezentację, stare zdjęcia zaaranżowaliśmy na czasy współczesne, potem podeszliśmy do stołu prezydialnego z kwiatami dla rodziców, świadków i dziadków.  Na końcu zostałam zastrzelona, bo orkiestra zagrała jako ostatni kawałek... nasz pierwszy taniec. To rozwaliło mnie kompletnie i rozpłakałam się jak głupia. Ogólnie zrobiło się trochę łzawo, bo jak rozejrzałam się dookoła to wszyscy płakali. ;) W ogóle się tego nie spodziewałam i strasznie mnie to wzruszyło, ale myślę, że w tym momencie też dotarło do mnie, że już po wszystkim, że tyle było czekania, a to już koniec i więcej się nie powtórzy. I tak to minęło... Zazdroszczę tym z Was, które mają to jeszcze przed sobą. Cieszcie się tym czasem. :)

W tym miejscu chciałam podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ten dzień był tak wspaniały. No i Wam dziewczęta, drogie PM - ki 2016. :)



Maj 18, 2016, 16:09:59
Odpowiedź #1

Offline Hanna

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 258
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 18, 2016, 16:09:59 »
Super! Wszystkiego najlepszego dla was :) bardzo miło ze strony orkiestry że tak to zaaranżowali :)

Maj 18, 2016, 16:17:41
Odpowiedź #2

Offline gagaghina

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 109
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 18, 2016, 16:17:41 »
madalena001, gratulacje jeszcze raz! Nie wiem czy to ja juz jestem taka wrazliwa na wszystko co zwiazane ze slubem, ale bardzo mnie wzruszyla Twoja relacja!!! :)
Zycze szczescia na nowej drodze zycia!

Maj 18, 2016, 18:21:43
Odpowiedź #3

Offline Asia

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 148
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 18, 2016, 18:21:43 »
Gratulacje serdeczne dla Was!  :kwiatek:
Też się wzruszyłam czytając tę relację  :) Super, że wszystko się tak pięknie udało!

Maj 18, 2016, 18:41:56
Odpowiedź #4

Offline czikiera

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 261
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 18, 2016, 18:41:56 »
Piekna relacja! :) ja tez sie wzruszyłam :) widać, że dzien byl cudowny! Oby jak najwięcej cudownych dni w Waszym życiu! Wszystkiego najlepszego :)

Wysłane z mojego HTC Desire 500 przy użyciu Tapatalka


Maj 18, 2016, 20:22:23
Odpowiedź #5

Offline Boziak

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 5090
    Wiadomości

    • http://yourdreamskonsultant.wix.com/yourdreams
Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 18, 2016, 20:22:23 »
Gratulacje i wszystkiego dobrego :) lubie czytac relacje a ta sie czyta rewelacyjnie. Dobrze ze organista sie znalazl i nie byl jakis podrzedny ;)

Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka


Maj 24, 2016, 12:37:17
Odpowiedź #6

Offline madalena001

  • Użytkownicy | rozmowni

  • ****

  • 301
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 24, 2016, 12:37:17 »
Dziękuję dziewczyny, to dowodzi, że moje studia polonistyczne nie poszły tak całkiem na marne. ;)  :rotfl:

Maj 25, 2016, 16:39:18
Odpowiedź #7

Offline Butterfly

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 109
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 25, 2016, 16:39:18 »
Dopiero teraz zauważyłam ten wątek...jak tak czytam to chciałabym żeby ten nasz dzień też był taki piękny jak ten Twój   :O)

Maj 25, 2016, 19:59:37
Odpowiedź #8

Offline madalena001

  • Użytkownicy | rozmowni

  • ****

  • 301
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 25, 2016, 19:59:37 »
Butterfly będzie na pewno! Nie może być inaczej. :)

Lipiec 04, 2016, 09:55:25
Odpowiedź #9

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 04, 2016, 09:55:25 »
Gratulacje, super, że w dniu ślubu stres zniknął :) nie dziwię się, że chciałabyś przeżyć to jeszcze raz!  :kwiatek:
Razem przez życie :)

Wrzesień 12, 2016, 22:27:25
Odpowiedź #10

Offline madalena001

  • Użytkownicy | rozmowni

  • ****

  • 301
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 12, 2016, 22:27:25 »
Kilka fotek. :)




























Wrzesień 14, 2016, 11:25:46
Odpowiedź #11

Offline Hanna

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 258
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 14, 2016, 11:25:46 »
Piękne zdjęcia! No i cudowny mops <3 :D

Wrzesień 16, 2016, 12:09:26
Odpowiedź #12

Offline Annemi0305

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 721
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 16, 2016, 12:09:26 »
Piękne zdjęcia, a fotka z pupilem rewelacyjna  :brawo: :brawo: :brawo:


Wrzesień 19, 2016, 20:33:29
Odpowiedź #13

Offline Butterfly

  • Użytkownicy | wkręceni

  • ***

  • 109
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 19, 2016, 20:33:29 »
Przepiękne zdjęcia :)

Wrzesień 19, 2016, 21:41:03
Odpowiedź #14

Offline Kamila88

  • Użytkownicy

  • **

  • 86
    Wiadomości

Odp: madalenowe love :)
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 19, 2016, 21:41:03 »
Skąd ostatnia fotka? :)