Wyszukiwanie zaawansowane


Autor Wątek: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.  (Przeczytany 3562 razy)

Sierpień 25, 2014, 18:00:41
Przeczytany 3562 razy

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« dnia: Sierpień 25, 2014, 18:00:41 »
Ostatnie dni przed ślubem minęły nam dość pracowicie. W niedzielę kupowaliśmy jeszcze koszulę, pasek i muszkę, a w środę odbierałam sukienkę. Miała być do odbioru wcześniej, ale okazało się, że trzeba ją jeszcze zmniejszyć :)

Mimo wszystko przyznam szczerze, że gdy w czwartek rano przyjechały moje koleżanki, które zajmowały się całą oprawą florystyczną, nie wierzyłam, że to naprawdę już (!). Tego dnia wybrałam się do kosmetyczki, zdecydowałam się na hybrydy o mlecznym, delikatnie różowawym odcieniu, bez żadnych dodatkowych ozdób. Mogłam już zobaczyć prawie skończoną dekorację kościoła. Brakowało kilku elementów, ze względu na msze, które jeszcze miały się odbyć przed naszym ślubem. Tata z bratem zamietli jeszcze cały plac przed kościołem, bo przez kilka dni burz i wiatrów pełny był gałązek i szyszek.

Po południu odbierałam torty (Cukiernie Sowa i Gwóźdź) i pompony z krepy (które robiła moja koleżanka), oraz zawiozłam na salę wodę, owoce i ozdoby. Po drodze wstąpiłam jeszcze po zupełnie inną muszkę, bo Mój Luby zmienił jednak koncepcję (początkowo do garnituru w drobną kratkę dobraliśmy dwie muszki niebieskie: w kropki lub w kratkę, ale ostatecznie zdecydował się na czarną, a tamte zostawił na poprawiny: http://mrvintage.pl/wp-content/uploads/2014/05/MrVintage-pl-Poradnik-%C5%9Blubny-3.jpg). W pałacu spotkałam się z Narzeczonym, florystkami i dotarło też sześć innych osób do pomocy. Zajmowali się głównie przywiązywaniem wizytówek do jabłek, które każdy z gości miał położone na stole. Obsługa zmieniła nasz stół z okrągłego na prostokątny, ale po namyśle pozostaliśmy przy tej wersji, gdyż dzięki temu stół stał się bardziej wyeksponowany. Musiałam tylko szybko wymyślić nową kompozycję, bo w planach był na mniejszy, okrągły stół. Przygotowaliśmy też słodki stół, dekorację na kominku w sali balowej, dekorację za stołem prezydialnym (serce z białych i niebieskich pomponów), miejsce na księgę gości, ustawiliśmy plan stołów.

Gdy wszystko było już ogarnięte, pomocnicy się rozjechali, zostaliśmy sami we dwójkę. Narzeczony wypisał jeszcze życzenia dla swojej Mamy na pamiątce, którą mieliśmy wręczyć podczas błogosławieństwa. I pozostał nam czas, by pierwszy raz przetańczyć swój pierwszy taniec. Tak, pierwszy raz  :lol: Od dłuższego czasu byliśmy zdecydowani na Valse d'Amelie Yanna Tiersena (wersję instrumentalną) z filmu "Amelia". Po dwukrotnym przetańczeniu walca stwierdziliśmy, że będzie to dla gości zbyt... nudne i długie. Dlatego postanowiliśmy zmienić swój pierwszy taniec (a co!) i to na coś, o czym zawsze myśleliśmy, ale mając na uwadze gabaryty mojej sukienki, już na wstępie odrzuciliśmy, a mianowicie "I have the time of my life" z filmu "Dirty dancing". Spróbowaliśmy to zatańczyć (po 22:30), ale zdaliśmy się na pełną improwizację następnego dnia, nie wiedząc, jak będzie reagować sukienka na nasze ruchy  :lol:

I potem, już ostatni raz, rozjechaliśmy się do domów. Pełni napięcia, choć nie do końca świadomi, że to już, za kilkanaście godzin  :O] Zasnąć było bardzo trudno. Potwierdzić to może chyba tylko fakt, że Narzeczony, który zwykle na zaśnięcie potrzebuje maksymalnie 30 sekund, po dwóch godzinach od ostatniego "dobranoc" przez telefon, zadzwonił, że jeszcze nie śpi i co ma z tym zrobić.  ;o)
I tak skończył się ostatni dzień i noc przed naszym długo oczekiwanym Ślubem.

















Post Merge: [time]Sierpień 25, 2014, 18:03:09[/time]








« Ostatnia zmiana: Sierpień 25, 2014, 18:04:08 wysłana przez tandem »


Razem przez życie :)

Sierpień 26, 2014, 08:44:57
Odpowiedź #1

zuzia-duzia

  • Gość
Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2014, 08:44:57 »
Pięknie. A dalej????
Już nie mogę się doczekać!! :lol:

Sierpień 26, 2014, 08:46:10
Odpowiedź #2

Offline Behind

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 2879
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 26, 2014, 08:46:10 »
Pomysł z jabłkami świetny! :D Czekamy na dalszy ciąg relacji :) I Wasze zdjęcia oczywiście  :lol:

Sierpień 26, 2014, 09:53:35
Odpowiedź #3

Offline Karolina89

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 631
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2014, 09:53:35 »
ja również czekam na ciąg dalszy  :o>
22.08.2009 -> 22.08.2010 ->  22.08.2014

Grudzień 22, 2014, 17:17:17
Odpowiedź #4

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 22, 2014, 17:17:17 »
Przepraszam, że trwało to tak długo... Mam nadzieję, że ilość napisanych przeze mnie słów choć trochę zrównoważy mijający czas  :O]



15 sierpnia, w piątek, wstałam bardzo wcześnie, gdyż już na 8 rano byłam umówiona z fryzjerką. Umówiłyśmy się tak, żeby nic nie mogło nas zaskoczyć. Po domu już krzątali się bliscy, przyjechały też dziewczyny z kwiatami, by zająć się moim bukietem (to naprawdę już?). Wzięłam ze sobą goździki, które miały być wpięte we włosy, wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Byłam niespodziewanie spokojna, upięcie bardzo mi się podobało, tak jak miało być- romantyczne, nieco ‘od niechcenia’, asymetryczne. I z kwiatami :) Potem pojechałam na spowiedź przedślubną (tak, dopiero!), bo przez wcześniejszy zamęt zupełnie wyleciało mi to z głowy… Na szczęście Ojciec, który miał być głównym celebransem na naszym ślubie, już był w pobliskim klasztorze i zgodził się pomóc w tak nagłej potrzebie. Onieśmielało mnie tylko to, że paradowałam już taka uczesana :) Padło też pytanie czy w czasie Mszy chcemy się pocałować. W ten sposób pojawiła się nowa niespodzianka dla mojego Lubego.


Gdy wróciłam do domu siostra była już prawie umalowana, zjadłam więc coś i  czekałam na swoją kolej. Zaczęliśmy o 10:30. Choć kolorem przewodnim był błękit, to mój makijaż oczu był szaro-różowy, wystarczyło, że już oczy mam niebieskie. Czułam się bardzo dobrze, uśmiechałam się do lustra i naprawdę jakoś tak wszystko zdawało mi się nierealne, że to już, coraz bliżej, że to naprawdę TEN dzień. Potem przyszła kolej na mamę, a do drzwi zadzwoniły znów koleżanki, tym razem by przystroić samochód. Pomogły mi także zawiesić przy wejściu trzy białe pompony z bibuły, które zrobiłam wcześniej (wisiały tam jeszcze długo po ślubie), by delikatnie zaakcentować, że to tu jest Panna Młoda. :) Potem już weszłam na górę, do swojego pokoju, by zacząć ubieranie. Na 14 miał przyjechać Narzeczony z rodziną, a także fotograf i kamerzysta. K stresował się chyba nawet bardziej niż ja, pisał do mnie, mieli u siebie w domu małe zamieszanie z fryzjerem i bał się czy zdążą. Ostatecznie i tak to oni czekali na mnie, aż zejdę gotowa na dół. Małą zapowiedzią na to, jak mogę wyglądać był welon, który zwieszał się z piętra na schody widoczne z salonu. Trochę czasu czekałam prawie gotowa, w halce z kołem itp. na kogoś, kto mi pomoże ubrać sukienkę. Siostra już była w kościele (na próbie), mama jeszcze niegotowa…  K z dołu straszył, że zaraz wejdzie na górę zobaczyć jak mi idzie. Ale w końcu się udało, wyszłam z pokoju, na korytarzu jeszcze wpieliśmy mi welon we włosy, poczekałam aż wszyscy zejdą i powoli ruszyłam po schodach na dół…


Mina K była bezcenna, a właściwie wszystko wyrażały same oczy, zapatrzone i błyszczące;  moje serce biło jak szalone: czy wyglądam tak, jak każda Panna Młoda marzy, by w Tym dniu wyglądać? Ale pierwsze spotkanie naszych oczu wystarczyło, podał mi rękę, gdy już byłam na ostatnim stopniu, a na końcu przytulił i przed pocałunkiem wyszeptał do ucha kilka słów, które były jak ukojenie na rozdygotane serce. Oczy wszystkich skupiły się w tym momencie na mnie: rodziców, przyszłych szwagierek, szwagra oraz oczywiście ‘paparazzi’, którzy mieli nam dziś towarzyszyć. Ale wtedy już miałam na twarzy pewny uśmiech, szczęśliwy, a dłoń bezpieczną w dłoni Narzeczonego. Zasugerowałam Mu tylko, by podał mi bukiet, który zauważyłam, że czeka na mnie w wazonie. Stylistycznie był dopasowany do mojej fryzury, romantyczny, pastelowy, z łodyżkami owiniętymi białą koronką, tak jak chciałam. Był to kolejny objaw Jego stresu, ale szybko to nadrobił i podał mi bukiet. Butonierki na szczęście wszyscy chłopacy (K i świadkowie, nasi bracia) wpięli już sobie wcześniej. Nadszedł czas na błogosławieństwo. Bardzo wzruszający moment. Próbowaliśmy uklęknąć, ale w mojej sukience okazało się to nie do końca możliwe (w kościele na klęczniku było już łatwiej), więc staliśmy. Zaczęła moja mama, każdy z rodziców powiedział kilka słów, pobłogosławił kładąc ręce na naszych głowach. Potem podziękowaliśmy my. Tak ustaliliśmy wcześniej, gdyż ani rodzicom, ani nam nie zależało na podziękowaniu na sali, wśród gości, chcieliśmy przeżyć to bardziej osobiście i intymnie. Przekazaliśmy obrazy, po które dziesięć dni wcześniej doszliśmy pieszo na Jasną Górę, na których odwrocie napisaliśmy listy z podziękowaniami dla rodziców. Bo wiedzieliśmy, że tego dnia przemawianie może nie być naszą mocną stroną, a zapisane słowa pozostaną na dłużej. Przełożyłam pierścionek z prawej ręki na lewą, świadek zabrał obrączki i walizkę na życzenia, jedna z sióstr koszyk z cukierkami na podziękowania i wyszliśmy, by ruszyć do kościoła.



Post Merge: Grudzień 22, 2014, 17:18:16
Jechaliśmy sami, niebieskim vw beetle mojej mamy, który wcześniej pojawił się także na naszej sesji narzeczeńskiej. Nie było próby generalnej wsiadania do niego w mojej sukience, a nieco się obawiałam, jak to wyjdzie. Na szczęście maksymalnie odsunięty fotel i pomoc w zamknięciu drzwi wystarczyła, bym się jakoś w mojej białej śliczności zmieściła. Tylko całą (5-cio minutową) drogę musiałam trzymać sukienkę z każdej strony, chociażby żeby K mógł zmieniać biegi podczas jazdy. Podjechaliśmy na plac przed kościołem, widzieliśmy gości stojących przed wejściem (to już, już?). Spojrzeliśmy na siebie. K pomógł mi wysiąść i zostawił mnie z rodzicami, sam wszedł do środka. Pogoda była piękna. Nie było gorąco. Słońce rozświetlało świat, po błękitnym niebie sunęły chmurki. Wiało. I tu pojawiło się wyzwanie przy koordynacji welonów. Mniejszy zasłaniał mi twarz, dłuższy swobodnie fruwał z tyłu. Wchodząc po schodach próbowałam je okiełznać, ale na szczycie się poddałam i dalej uśmiechnięta weszłam do kościoła trzymając pod ramię tatę.  Dystans do pokonania w środkiem kościoła okazał niezwykle krótki (wiem, że to mały drewniany kościół, ale ta droga była w tym dniu jakby krótsza). Zauważyłam może trzy konkretne twarze osób, w ogóle nie zwróciłam uwagi na dekoracje, które powstały dzisiaj (słoiczki wiszące na ławkach i bukiety na tyle kościoła), po prostu uśmiechnięta szłam w stronę mojego przyszłego Męża, który nie mogąc się doczekać, postąpił także kilka kroków w naszą stronę. Mój brat- świadek, odsunął mi krzesło, bym mogła stanąć na swoim miejscu i już. Zaczęło się.

Msza była piękna. Widziałam tylko Narzeczonego-Męża, ołtarza, naszych czterech przyjaciół – księży, służbę liturgiczną (pojawili się też mali synowie znajomych, więc był pełen przekrój wiekowy ;) ) oraz –kątem oka- najbliższą rodzinę po obu naszych stronach. Trzymaliśmy się za ręce, podczas przysięgi staliśmy zwróceni ku sobie, patrzyliśmy sobie w oczy, w których było wypisane wszystko to, co mówiliśmy na głos i jeszcze więcej, czego nie było wtedy jak powiedzieć. Nie pomyliliśmy żadnego słowa, tylko mój głos wydawał mi się jakiś inny niż zwykle. Cały czas próbowaliśmy powstrzymać łzy. Obrączki gładko weszły na palce, nie zapomnieliśmy, by je wcześniej pocałować. Gdy Ojciec powiedział, że jesteśmy mężem i żoną, oraz że możemy się pocałować, K spojrzał na niego zaskoczony i zapytał szeptem: naprawdę? Jednak się odważył. Potem siedzieliśmy objęci. Było cudownie. Czytał mój brat, modlitwę wiernych –siostry męża, moja śpiewała Ave Maria podczas komunii. Czytania, psalm, melodie i wszystkie pieśni  (śpiewane w czterogłosie) długo wybieraliśmy, więc naprawdę czuliśmy, że to jest Nasze święto, Nasz dzień. Kazanie było bardzo osobiste, poprosiliśmy o nie naszego pielgrzymkowego Księdza Przewodnika. Wiele osób wspominało potem, że było piękne i bardzo wzruszające. Na koniec dostaliśmy w prezencie krzyż do wspólnego mieszkania (wisi teraz w salonie), złożyliśmy podpisy i po błogosławieństwie przy śpiewie „Jesteśmy piękni” ruszyliśmy ku wyjściu. Goście wyszli przed nami i czekali z płatkami róż oraz bańkami, które dmuchały między innymi dziewczynki w tradycyjnych strojach wielkopolskich (to przez moją słabość do polskiego folkloru). Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Na schodach przed kościołem zaprosiliśmy wszystkich do wspólnego zdjęcia, które zwieńczyło… selfie wykonane przez mojego Męża :) Potem ustawiła się długa kolejka samych serdecznie uśmiechniętych ludzi, tak miło było zobaczyć, że mimo wakacyjnej pory aż tyle osób znalazło czas, aby być w tym momencie z nami. Dopiero teraz mogliśmy obserwować kto się pojawił. Wynikło tu małe zamieszanie, bo o ile cukierki były, to walizka na życzenia pojawiła się z opóźnieniem. Bliscy pomagali w trzymaniu kwiatów. Było dużo miłych słów, uśmiechów i uścisków. Nawet wiatr się uspokoił. Gdy kolejka się skończyła, wzięliśmy koszyk z resztą cukierków i wsiedliśmy znów do samochodu. Po drodze zjedliśmy potem kilka krówek :) Za nami ruszyły pozostałe samochody. Na ulicy zatrzymały nas dzieci, w zamian za cukierki przepuściły nas i dały bukiet polnych kwiatów. :)

Prawie całą drogę jechaliśmy pierwsi, wyprzedzani tylko przez kamerzystów, którym machaliśmy po drodze. Przed samą pałacową bramą zatrzymaliśmy się, by przepuścić wszystkich. Trąbili i machali do nas radośnie, wszyscy chcieli wspólnie z nami świętować nasz dzień. Piękne uczucie! Goście czekali przed tarasem pałacu, podjechaliśmy do nich i ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia. I wtedy… zaczęło kropić (!). Szybciutko wsiedliśmy znów do samochodu, a goście pobiegli w kierunku wejścia. Podjechaliśmy ten kawałek i głównym wejściem, po schodach, weszliśmy do środka. Rodzice powitali nas chlebem i solą, mieli wodę do popicia, ale w kieliszkach od wódki, chwila zawahania była (czy początek jest aż tak wysoko procentowy?), przeszliśmy dalej przez szpaler gości. W holu przyszedł czas na kolejne życzenia. W walizce poza kopertami lądowały książki i płyty z muzyką, o które prosiliśmy zamiast kwiatów. Pojawiły się też pięknie pakowane pudełka z prezentami zaznaczonymi na liście prezentów. Ostatni życzenia składał świadek trzymający cały czas walizkę. Goście czekali na nas w sali balowej z szampanem. Mąż wniósł mnie do środka. I dalej wszystko toczyło się już bardzo szybko według wcześniejszego planu. Prawie wszystko, bo np. słodki stół dzieciaki odkryły już przed przystawką, na szczęście mieliśmy zapas słodyczy do uzupełniania. Sama przystawka – melon z szynką parmeńską- bardzo zasmakowała najmłodszemu gościowi, 8-miesięcznej córce kuzyna. Po obiedzie przyszedł czas na nasz pierwszy taniec. Trzeba przyznać, że stresowaliśmy się przed nim, szczególnie, że był właściwie pełną improwizacją. Na szczęście gościom nasza interpretacja ‘Time of my life’ bardzo się spodobała, smart fony poszły w ruch. A my czuliśmy się spełnieni, że jednak odważyliśmy się na ten krok, o czym już dawno skrycie marzyliśmy. Powoli oswajałam się ze swoją sukienką, obserwując jak reaguje na moje ruchy, Mąż chętnie mną kręcił, wielowarstwowa sukienka dodawała temu smaczku. Potem inni tańczący ze mną panowie dziwili się, jak On miał odwagę tak mną wywijać, skoro sukienka taka duża :) Po 22 przyszedł czas na torty. Postawiliśmy na różnorodność, zamówiliśmy kilka naszych ulubionych tortów w dwóch cukierniach. Opłaciło się, goście byli zadowoleni. Podział na okrągłe stoły, winietki przywiązane do jabłek, również spotkały się z akceptacją i aprobatą, goście dobrze się bawili, tańczyli, rozmawiali. Nie przeszkadzał im nawet podział na dwie sale (jadalnię i taneczną), czego początkowo się obawiałam. Podczas kilku zabaw obie rodziny się integrowały. Zabawa trwała do rana, tańczyliśmy do końca, dopiero potem zdjęłam moje błękitne buty. Wzięliśmy kwiaty do swojego pokoju, prezenty były zamknięte w innym, gdzie czekały na nas do następnego ranka. Z pomocą taty i brata po południu rozdzieliliśmy jedzenie, spakowaliśmy prezenty i ruszyliśmy w drogę: najpierw posiedzieliśmy w jednym domu rodzinnym, potem w drugim. Kolejnego dnia wyprawiliśmy poprawiny dla znajomych. Już w innych strojach, ale równie radośni, tańczyliśmy bardzo długo. A potem ruszyliśmy w podróż poślubną do Toskanii, by później zakończyć nasz miodowy miesiąc w Bieszczadach. Po powrocie czekała nas przeprowadzka z rodzinnych domów i nowe wspólne życie.

Małżeństwo wszystkim polecamy <3
Razem przez życie :)

Grudzień 22, 2014, 21:45:17
Odpowiedź #5

Offline Boziak

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 5090
    Wiadomości

    • http://yourdreamskonsultant.wix.com/yourdreams
Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 22, 2014, 21:45:17 »
gratulacje piękna relacja i fajnie, że tak udało Wam się wszystkie szczegóły dopracować

Grudzień 22, 2014, 22:12:42
Odpowiedź #6

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 22, 2014, 22:12:42 »
Ojej,wyszło bardzo,bardzo długie... Przepraszam! ;) Boziak,dziękuję! :)
Razem przez życie :)

Grudzień 23, 2014, 01:45:14
Odpowiedź #7

Offline kate87pl

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 557
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 23, 2014, 01:45:14 »
Gratulacje :) Miło się czyta taką długą, piękną relację :)
Znamy się od:        16.07.2001
Razem od:             21.08.2002
Zaręczeni od:         26.08.2012
Ślub odbył się:       16.08.2014

Grudzień 23, 2014, 09:58:43
Odpowiedź #8

Offline arnika

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 804
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 23, 2014, 09:58:43 »
tandem, trochę nas potrzymałaś w niepewności, ale warto było ;) Przepiękna relacja! Tak wiele w niej ciepłych, osobistych uczuć. Raz jeszcze gratulacje i wszystkiego dobrego :buziak:


Grudzień 27, 2014, 20:30:39
Odpowiedź #9

Offline Marzycielka

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 6115
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 27, 2014, 20:30:39 »
Super szczegółowa relacja  :)



Grudzień 27, 2014, 21:27:20
Odpowiedź #10

Offline Annemi0305

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 721
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 27, 2014, 21:27:20 »
Super, piękna relacja  :brawo: :brawo: :brawo:


Styczeń 05, 2015, 22:22:45
Odpowiedź #11

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 05, 2015, 22:22:45 »
kate87pl, arnika, Marzycielka, Annemi0305 dziękuję  :O]

Oto kilka zdjęć. Sesja przy pałacu, w którym mieliśmy wesele:




W parku niedaleko mojego domu:




Kilka detali:














Razem przez życie :)

Styczeń 05, 2015, 23:38:50
Odpowiedź #12

Offline Annemi0305

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 721
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 05, 2015, 23:38:50 »
Wow te ostatnie fotki niesamowite  :) :brawo: :brawo: :brawo:


Styczeń 06, 2015, 23:51:35
Odpowiedź #13

Offline tandem

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 1279
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 06, 2015, 23:51:35 »
Kilka kolejnych fotek. Z kościoła:

Na tym ładnie widać sukienkę:






detal (autko):



z wesela:





Razem przez życie :)

Styczeń 07, 2015, 03:03:20
Odpowiedź #14

Offline kate87pl

  • Uzytkownicy | uzależnieni

  • *****

  • 557
    Wiadomości

Odp: Tandemowe ślubowanie 15.08.2014.
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 07, 2015, 03:03:20 »
Piękne zdjęcia, szczególnie podoba mi się to w kościele z długim welonem :)
Znamy się od:        16.07.2001
Razem od:             21.08.2002
Zaręczeni od:         26.08.2012
Ślub odbył się:       16.08.2014